wtorek, 15 listopada 2016

Tulik - kontrowersyjny czy godny polecenia gadżet?

Gadżet, który Wam dzisiaj zaprezentuję jedni kochają a inni uważają za dziwactwo. Przyznam szczerze, że sama gdy go pierwszy raz zobaczyłam, to złapałam się za głowę i przecierałam oczy z niedowierzania! No bo jak tak można? Dziecko wcisnąć w jakiś kawałek materiału. W którym nie będzie mogło ruszać rączkami? Toż to barbarzyństwo najwyższej klasy!

Wtedy nie miałam zielonego pojęcia o tym, że dziecko po prostu lubi jak jest mu ciasno, czuje się wtedy bezpiecznie, dokładnie tak jak w brzuchu mamy przez 9 miesięcy.

Pewnego dnia gdy byłam jeszcze w ciąży, mój mąż wyszedł z propozycją zakupienia otulacza dla naszej córeczki. Zgłębiliśmy temat, poczytaliśmy opinie, przejrzeliśmy różne marki zajmujące się produkcją otulaczy i tak oto wybraliśmy markę Tulik!



Dlaczego wybraliśmy akurat Tulik?

- ma osłonkę na zamek błyskawiczny, dzięki czemu dziecko nie zrobi sobie krzywdy w szyjkę,
- posiada antyalergiczne wykończenie
- jest elastyczny
- łatwy w obsłudze dzięki podwójnemu zamkowi błyskawicznemu
- produkowany w Europie
- zapewnia dziecku odpowiednią temperaturę
- przyjemny dla oka dizajn ;)



Po co w ogóle jest Tulik?

Na pewno kojarzycie stare filmy, gdzie pokazywane są sale z noworodkami wyglądającymi jak małe urocze robaczki. Noworodki na starych filmach są dosyć mocno owinięte materiałem. Tulik to taki właśnie odpowiednik „betów” z dawnych lat ;).



Zapewne każdy z Was słyszał o odruchu Moro. Sama raz na jakiś czas, podczas zasypiania odczuwam takie jakby spadanie w dół i wybudzam się z odruchem „ratowania”. To samo ma wiele małych dzieci. Tulik idealne zapobiega temu odruchowi i powoduje, że maluch się nie wybudza, dzięki czemu wszyscy mogą się z powodzeniem wyspać.

Drugą i myślę, że główną sytuacją w jakiej tulik sprawdzi się rewelacyjne są będące zmorą wielu rodziców kolki. Wiktoria na całe szczęście kolek nie miała i nie ma, więc nie opiszę Wam na własnym przykładzie sprawdzalności Tulika pod tym kątem. Jednak wielu moich znajomych, borykających się z problem kolek, korzysta lub korzystało z otulacza i szczerze chwalą sobie takie rozwiązanie. Tulik jest wąziutki w brzuszku, dzięki czemu maleństwo się uspokaja a kolka ustępuje.

Kwestia bezpieczeństwa, to kolejny aspekt dla którego warto wybrać Tulik dla swojego dziecka. Chroni on nasze maleństwo przed śmiercią łóżeczkową, ponieważ przede wszystkim wymusza prawidłową pozycję spania, powoduje, że temperatura ciała dziecka jest prawidłowa i nie grozi mu przegrzanie, dziecko nie ma szans nakryć sobie buzi luźną kołderką czy kocykiem.



Nasza Wiktoria od pierwszych dni po wyjściu ze szpitala korzysta z Tulika. Myślę, że to między innymi jego zasługa, że od 20:00 do 5:00 śpi bez przerwy <3. 

Ostatnio Wiki nauczyła zasypiać się leżąc z nami na łóżku, wcześniej wymagała noszenia i „cichania”. Teraz wystarczy „zapakować” ją w tulik, włączyć Szumisia, przytulić bąbla i po 20 minutach śpi jak suseł J.

Czy poleciłabym Tulik? 

Jak najbardziej! To znakomite rozwiązanie dla rodziców którzy cenią sobie  spokojny sen zarówno dziecka jak i swój. Gdy Wiktoria wyrośnie ze swojego Tulika, który jest przewidziany do 6,3kg. (obecnie mała wazy 5,1 kg.) lub zacznie obracać się na brzuszek,  to planujemy zaopatrzyć się w wersję Tulika z możliwością uwolnienia rączek.


Szczerze polecam zakup Tulika! To spokojny sen dziecka i rodziców, bezpieczeństwo, i rewelacyjny design za przystępną cenę!

10 komentarzy:

  1. Ale producenci tych wszystkich gadżetów zacierają ręce. Nie mam swoich dzieci i coraz bardziej boje się je mieć, albo nie będzie mnie na to stać przez te wszystkie gadżety. Podziwiam nasze matki i babcie które wychowały swoje dzieci bez tych wszystkich dziwactw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz sie martwić da sie dziecko wychować bez problemu bez tych wszystkich nowoczesnych wynalazków...😊

      Usuń
    2. Moje drogie .....zarówno jedna jak i druga ma rację :) (producenci zacierają ręce /da się wychować bez "wynalazków" ) , kiedyś (patrz Ja lata 70-te)dzieci trzymało się w tzw. powijakach .... już objaśniam co to takiego te powijaki , to nic innego jak dzisiejszy tulik z tym że nasze prababki, babki i matki owijały nas ścisło w tetrową pieluchę lub flanelę i pakowały nas w bet ! .....wszyscy przeżyliśmy !nie mamy krzywych kręgosłupów , garbów, skoliozy . Nasze prababki, babki i matki dzięki "powijakom" przesypiały noce tak jak ich maluchy, gotowały obiady, robiły pranie ręcznie! bo nie było pralek a wszystkie te zajęcia domowe pochłaniały wówczas ogrom czasu ! dały radę ? dały ! Bo dziecko było otulone (powijakiem ) i czuło się bezpiecznie.... spokojnie spało :) i jak widać w tym nowoczesnym świecie wracamy do staroświeckich czasów i takim jest tulik :)..... więc to nie jest żaden nowoczesny wynalazek moje drogie Panie :) Da się wychować bez tych nowoczesnych wynalazków ? czy aby na pewno?? to po co kupujecie te wszystkie świecące i grające zabawki, po co wam leżaczki, bujawki, maty edukacyjne i inne pierdy? po co pampersy? czyż to nie są nowoczesne wynalazki? spróbujcie wychować w pieluchach tetrowych , bez tych wszystkich NOWOCZESNYCH wynalazków, mleka które rozrabia się w sekundę itp. ... ja przy swoim pierwszym dziecku(patrz autorka Sylwia)nie miałam takich udogodnień , po 10 latach urodziłam drugie dziecko i już wychowywałam syna otoczona nowoczesnymi wynalazkami :) i wiecie co? żałuję bardzo że w '91 roku nie było takich udogodnień :) mam porównanie między pierwszym a drugim dzieckiem ;)...chciała bym tylko zobaczyć dzisiejszą młodą mamusię jak pierze tetrowe pieluchy , jak sama wyciska soki dla dziecka, gotuje zupkę i przeciera ją przez sito a w miedzy czasie odwala ręczne pranie ,a w łóżeczku drze się jej dziecko (bo tulika nie użyje )bo przecież żadnych wynalazków ! Powodzenia dla wszystkowiedzących młodych mamuś ! :)

      Usuń
    3. Jasne, że się da! :) Tak jak Ania słusznie zauważyła starsze pokolenia radziły sobie bez takich gadżetów, jednak dawały radę również przygotować Wigilię na 30 osób bez użycia miksera czy robota kuchennego, potrafiły uprać bez pralki i nie miały pampersów. Teraz po prostu jest łatwiej, można sobie ułatwić życie, ale nie trzeba tego robić :). Nie każdy rodzic może sobie pozwolić na szumiące misie, monitory oddechu, nawilżacze powietrza itp. jednak jeśli kogoś stać to polecam i tyle :)

      Usuń
    4. Jeszcze uzupełniając moją wypowiedź, mamy XXI wiek wiele fajnych rozwiązań i nie zawsze trzeba kupować jakiś gadżet prosto ze sklepu za sporą cenę :) zawsze mozna zerknąć na grupy dla mam, allegro czy inne olx a tam na 100% każdy znajdzie to czego szuka, używane, w dobrej cenie :)

      Usuń
    5. Nie uważam się za wszystko wiedzaca mamusie ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie jest to rzecz niezbędna do wychowania dziecka... Jak sama Pani wspomniała mozna dziecko zawinąć ściślej w kocyk i mamy ten sam efekt... i nieprawdę uwazam ze nie na miejscu jest porównywanie funkcjonalności jednorazowych pieluszek do tulika...

      Usuń
    6. A my zakupiliśmy Tulika i osobiście uważam to za niezbędną rzecz. Wczesniej mój synek cierpiał z powodu kolek :( nie mógł spać w nocy, jak zasnął to szybko się wybudzał... Tulik przywrócił nam spokojny sen. Dzisiejsze czasy pozwalają nam na ułatwianie sobie życia i według mnie porównanie jednorazowych pieluszek do tulika jak Pani wyżej wspomniała jest moze nieco na wyrost jednak sens jest właściwy, kiedyś tego nie było, a dziś jest i naprawdę jest jedynie garstka mam, które używają pieluch wielorazowych (podziwiam mnie by się nie chciało). Wierzę, że opinia autorki bloga jest szczera i nie wynikła jedynie ze współpracy z Tulikiem :)

      Usuń
    7. Cieszę się, że i u Was Tulik się sprawdził :). To naprawdę kontrowersyjny gadżet, jednak zarówno mama która go używa jak i ta która radzi sobie bez niego to super mama i nie ma co umniejszać jednej czy drugiej :). Co do wpisu to tak, jest on wynikiem szczerej opinii, Tulik zakupiliśmy sami :) co nie zmienia faktu, że teraz zostaliśmy przez Tulik zauważeni i z miłą chęcią rozpoczniemy współpracę :).

      Usuń
  2. Dokładnie, nie jest to rzecz niezbędna i podobny efekt mozna uzyskać dzięki kocykowi. Porównanie było mysle jedynie w celu zaprezentowania faktu ze kiedyś wielu rzeczy nie było i sie dało, a teraz mamy łatwiej i z tego korzystamy :). Tu sie nie ma co obrażać, temat rzeka... Ja lubię gadżety, korzystam z nich, a te na które nie moge sobie pozwolić choćbym bardzo chciała zostawiam w sferze marzeń i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki temu wpisowi trafiłam na Twój blog :) i jak zaczęłam czytać tak mnie wchłonęło :) jesteś super pozytywna i bardzo mi odpowiada to miejsce, będę śledzić na bieżąco :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń